bajka na raz

Blog z krótkimi, stale nowymi bajkami, które pomagają odkrywać piękno świata.

Wpis

sobota, 04 sierpnia 2018

Bajka Kulista Weekendowa

Bajka_Kulista_Weekendowa

 

 

 

Kulista Bajka potoczyła się wąską dróżką wśród pól, lasów i łąk. Cały czas miała w zasięgu wzroku horyzont. -O, przy tamtej brzozie stanę na szczycie i spojrzę wokół. Turlała się, ale przy brzozie nie było żadnego szczytu ani końca! Znów w dali widać było tę kreseczkę, przy której niebo styka się z ziemią. Może to nie ta brzoza, myślała Kulista. Tak chciała dotknąć jakiejś puszystej chmurki, potoczyć się ze szczytu w zieloną dolinę, a tu nic! Turla się i turla bez sensu. Pod wieczór utrudzona Bajka potoczyła się między kępy traw nad jeziorem i postanowiła tam właśnie spędzić noc.

 

-Nic nie potrafię dobrze zrobić… Inne Bajki to zawsze jakieś niezwykłe przygody przeżywają, wymyślają plany, no i je realizują. A ja? Ja nawet nie potrafię dobiec do horyzontu. Mamrotanie Kulistej ktoś najwyraźniej usłyszał, bo niespodziewanie dobiegł jej uszu szept: -Nie można być dla siebie zbyt surowym. Nie jest tak, jak myślisz. Jesteś zupełnie wyjątkowa, po prostu doskonała. –E tam, Jestem beznadziejna. Nic mi nie wychodzi. –Nie marudź, naprawdę znasz wszystkie inne bajki i wiesz, że im zawsze się wszystko udaje? –Pytałaś którąś, wiesz, jakie mają problemy? –No nie, ale wszyscy wiedzą, że bajki są fajne, wesołe, i że dobrze się kończą. Tylko nie ja…

 

Wtedy z granatowego, nocnego nieba albo może z wody też granatowej wysunęła się wielka, płaska jak talerz, wełnista łapa, zupełnie jak łopata do wyjmowania chleba z pieca. Podpłynęła do Kulistej Bajki, przysiadła na trawie i tyle. -A Ty czego? Chcesz sobie popatrzeć, jak płaczę, czy coś? –O matko, ale maruda! –Wskakuj, musisz koniecznie zmienić perspektywę. Kulista, oczywiście, ani drgnęła, więc łapa zagarnęła ją, jak rybę podbierakiem. Bajka poczuła, że cała zanurzona w srebrnym puchu, unosi się ku chmurom. Wreszcie usłyszała srebrzysty śmiech. –No wreszcie jesteś! Witam w księżycowych progach. Oto Twoja wycieczka! Siadaj tutaj i patrz! Bajka popatrzyła przez srebrne, salonowe okno. Przed nią wisiała wilka, błękitna kula. To Ziemia, po której się turlasz, jest kulą, tak jak Ty i ja zresztą też! Horyzont jest tym, co jesteś w stanie zobaczyć z miejsca, w którym stoisz. Jeśli zaczynasz biec, po prostu widzisz kolejny kawałek kuli. Mogłabyś tak pędzić przed siebie i wróciłabyś w to samo miejsce, gdyby nie było mórz, gór, lasów czy miast. –No nie wiem… -A ja wiem, obiegam Ziemię w miesiąc, ale ja nie mam przeszkód, lecę sobie w kosmosie. Tu tylko gwiazdy, noc i czasem statki kosmiczne. Ziemia zresztą robi to samo! Cały rok potrzebuje, żeby obiec Słońce dookoła.  –No teraz to już odpłynąłeś! Wszyscy wiedzą, że to Słonko wędruje po niebie od wschodu do zachodu. Tak się tylko wydaje, zobacz, Ziemia powoli obraca się, płynąc dookoła Słońca, stąd wrażenie, że to ono wędruje po niebie. –No coś takiego, ale czad!

 

Kulista Bajka spędziła u Księżyca cały miesiąc. Musiała mieć dowód, że wszystko co powiedział, jest prawdą. Księżyc odstawił ją na koniec na miejsce, w którym rozpoczęła się jej wielka wyprawa. Kulista rozejrzała się wokół. Jeziorko, przy którym kiedyś nocowała, było niewielkie, ale okoliczni mieszkańcy przychodzili tu w słoneczne dni po pracy. Było akurat po czwartej, nad wodą panował wesoły gwar i zabawy. Bajka zwinęła się w barwną kulkę i potoczyła wprost pod nogi dzieci, a te chwyciły ją i grały w zbijaka. Potem fruwała w powietrzu z bańkami mydlanymi. A zupełnie cudownie było, gdy smakowała słodko jako kulka lizaka. Błyszczała też czerwonymi okrąglutkimi porzeczkami i bordowymi czereśniami. W porze obiadu uśmiechała się z talerzy pyzami z pysznym nadzieniem, a na deser parowała zimnem słodkich, lodowych gałek.

 

Kulista Bajka bardzo chciała opowiedzieć dzieciom o swojej przygodzie i o tym, jak dużo się dowiedziała. Spojrzała w niebo i zobaczyła cień Księżyca. Już wiedziała, co zrobić. Szybciutko stała się wielkim, podświetlanym globusem. Dzieci kręciły błękitną kulą, rozpoznawały państwa, miasta, nazywały rzeki i góry. W jednej chwili mijał globusowy rok za rokiem. To dopiero była zabawa. Dzieci na pewno nie będą rozpaczać, że horyzont przed nimi ucieka, a Bajka już nigdy w siebie nie zwątpi!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
miraemer
Czas publikacji:
sobota, 04 sierpnia 2018 16:47

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa