bajka na raz

Blog z krótkimi, stale nowymi bajkami, które pomagają odkrywać piękno świata.

Wpis

wtorek, 04 września 2018

Bajka Jesiennych Liści

Bajka__Jesiennych_Lisci

 

 

Poranki były zdecydowanie zbyt chłodne. Do tego szalone Wiatry, Wiaterki i Wietrzyska wypuszczone przez E-Wróżkę, rozsnuwały dywaniki chłodu nie tylko nad samą ziemią, ale gnały je wysoko ku koronom drzew. Cóż było robić liściom? Musiały spadać. –Ej, chłopaki, zawołał całkiem jeszcze dziarski, dobrze zielony, Klonowy. –Patrzę i patrzę na to, co wyprawiają Grzywacze E-Wróżki i tak sobie myślę, że one przecież wracają na noc lub na drzemkę  tylko, do swoich boksów na Wiatrową Wyspę. –No, aleś powiedział, to każdy wie -sapnął rozczarowany Jarzębinowy. –Ja, ja wiem, wiem, co chcesz powiedzieć… chyba… zawstydził się Lipowy. –No to mów mądralo!- kpił Jarzębinowy, ale Klonowy uciszył go, dając znak i z uznaniem stwierdził: -Chyba dobrze kombinujesz mały, czyli co wymyśliłeś?  -Bo…ja…tylko… -No mówże wreszcie! Rozsierdził się Głogowy. –No bo ja myślę, że moglibyśmy skoczyć na grzywy Wiatrów i polecieć aż na Jesienną Wyspę, która leży podobno niedaleko archipelagu E-Wróżki. Tam to byśmy mieli raj! Cały rok JESIEŃ! -Aaaaa…- z uznaniem przytaknęły Liście.

 

Do zmierzchu wszystko było gotowe. Zegarki zsynchronizowane, dodatkowe blaszki spakowane, numery przyjaciół sprawdzone w liściofonach. Siedmiu Wspaniałych - zupełnie jak w filmach, wyruszało po przygodę. Drużyna Liści była gotowa do drogi. Przewodził, oczywiście, Klonowy, a z nim niedoświadczony, ale twórczy Lipowy. Jeszcze: Jarzębinowy, Głogowy, Dębowy, Kasztanowy i Leszczynowy.

 

Tuż po zachodzie Słońca, gdy wiatry zbierały się do powrotu, dzielni podróżnicy żądni przygód stanęli rzędem na grubym konarze Dębu i… chwyciwszy się za ręce, skoczyli na grzbiet pierwszego przelatującego Wiatru. Każdy trzymał mocno wiatrową grzywę i…!!! -W drogę! Ale cóż to? Jeszcze chwila, a Drużyna poleciałaby bez pomysłodawcy, bo Klonowego nie puszczało jego Drzewo, większość liści miało jeszcze zielonych i nie chciało się z nimi rozstawać. Zdesperowany marzyciel szarpał się, a ponieważ to nic nie pomagało, zawołał na pomoc Pana Dzięcioła, który stuknął dziobem jak młotkiem i Klonowy pofrunął za przyjaciółmi. Ci uformowali łańcuch ratunkowy i wyłowili wirującego szefa.

 

Dobra wiadomość była taka, że niebawem w oddali ujrzeli swoją wymarzoną Jesienną Wyspę, bo nadlecieli z jej strony. Kiedy znaleźli się nad stadkiem purpurowych Buków i spienionymi kępami płonących czerwienią Berberysów, rozpoczęli desant. Okazało się, że Wiatry wyszumiały już wszystkim Liściową Tajemnicę, więc oczekiwał ich komitet powitalny z nadwornym malarzem samej Jesieni- Tunnem. Drużyna Siedmiu Wspaniałych Liści bezpiecznie dowirowała do zielonej jeszcze kępy traw. Lipowy wylądował i od razu poczuł się jakoś nieswojo.  -Chyba odchodzę do Krainy Wiecznego Szumu… Wyszeptał i osunął się na trawę. Jednak nigdzie nie odchodził! Wprost przeciwnie! Już po chwili mógł właśnie CHODZIĆ! Każdy z liści ze zdumieniem stwierdził, że na Jesiennej Wyspie stał się Panem Liściem! Z nogami zamiast ogonka, z rękami, z liściastym kapeluszem na głowie! To był szok.

 

Liściaści przemaszerowali dumnie szeroką aleją biegnącą wokół stawu i dotarli do siedziby władczyni wyspy. Niestety, sama Jesień nie mogła ich powitać, bo stroiła się jeszcze z pomocą malarki Alis w najpiękniejszą, barwną suknię. Mimo to, wszystko było przygotowane: pokoje gościnne, palety z pigmentami jesiennych kolorów, tkaniny na przecudne stroje i oczywiście zestawy płyt z kojącym szumem wiatru, szemraniem ulewy, chóralnymi śpiewami odlatujących ptaków, miękkim pacaniem orzechów włoskich, kasztanów i żołędzi i co tam jeszcze tylko chcieć. 

 

Liściaści trafili do domu. Trud się opłacił. Teraz już wiesz, co się dzieje z liśćmi, które spadają z drzew:)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
miraemer
Czas publikacji:
wtorek, 04 września 2018 18:26

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa